czwartek, 25 września 2008

Spontaniczna notka



Jako mieszkaniec Torunia pragnę Wam potencjalnym turystom, zaproponować ciekawsze i mniej oklepane miejsca niż Krzywa Wieża czy pomnik Kopernika. Jeśli tylko będziecie mieli sposobność gorąco polecam odwiedzić Bydgoskie Przedmieście. Jest to zaniedbana perła Torunia, swego czasu była to reprezentacyjna dzielnica miasta i z tego co słyszałem mieszkało tam bardzo dużo bogatych Niemców, teraz jest tam z goła odmiennie. Nieraz podczas rowerowych przejażdżek pod wpływem tamtejszej architektury jadę z rozdziawioną gębom. I ciągle śmieszą mnie reakcje mieszkańców na moje ślinienie się do kamienic.


A tak odnośnie stroju, ostatnio odechciało mi sie kombinować stawiam na zupełną prostotę. No prawie - nadal nie rozstaję sie z moim workiem na ramię. Kupiłem sobie jakiś czas temu wayfarerowate okulary przeciwsłoneczne, uwielbiam je, esencja lat 80 i całego ruchu new wave, a to że ostatnio stały się bardzo popularne to się przeczeka :P

Ps. Dziewczyny uważajcie na starą szkołę podrywu

czwartek, 11 września 2008

True blue



Po dłuższej przerwie zamieszczam nową fotkę, wakacyjne rozleniwienie dało o sobie znać , nie zamierzam się nawet tłumaczyć. Przez ten czas udało mi się zdobyć cardigan, na który to chorowałem już od dawna. Obecnie mam manię na koszule w ten typ "obrusowej" kratki. Reszta po staremu, wszędobylskie badziki, klasyczne 511 levisa i skórzane buty.

Ps. Niezmiernie cieszę się z rozwoju męskiej sceny szafiarskiej :)

koszula - lump 2zł
spodnie - lump 5zł
cardigan - c&a 45 zł
buty - gdzieś tam, ileś tam

środa, 16 lipca 2008

Ekologiczna torba



Od dłuższego czasu prześladował mnie problem wypchanych kieszeni w wąskich spodniach, rozwiązałem sprawę lnianą torbą z stosunkowo długimi uszami. Cieszę się że przekonałem sie do takiego wynalazku, jest to wygodniejsze od plecaka i wręcz stworzone do podręcznych przedmiotów jak klucze czy chusteczki.

Oprócz tego mam na sobie dużą czarna czapę, czerwono-białą koszulę w pepitkę, wcześniej pokazywane butki, wąskie szare spodnie i mój ulubiony zegarek Certina

wtorek, 24 czerwca 2008

Schoolboy



Zawrze podobały mi się szkolne mundurki pokazywane w filmach, mangach czy anime. Najczęściej wiązały sie one z obrazem i klimatem wręcz utopijnych szkół. Osobiście jako najładniejsze uważam mundurki angielskie i japońskie, teraz powinienem wtrącić coś o naszych rodzimych uniformach, ale prawda jest taka że nie widziałem jeszcze dzieciaka który by sensownie dobrał coś do tych nieszczęsnych kamizelek, które często są w okropnych kolorach.

Już sporo czasu temu znalazłem ten uczniowski sweter na lumpach, ufam że pochodzi z Anglii, na traczy widnieją łacińskie napisy i nazwa szkoły/ miasta której to nie mogę sie doczytać. Zwlekałem z publikacją bo nie wiedziałem dokładnie co do niego założyć. W końcu postawiłem na prostotę. Połączyłem go z białą koszula, rurkami i slip-on'ami by nadać stylizacji lekko zadziornego, podwórkowego klimatu :P

czwartek, 5 czerwca 2008

Rower nie truje więc go propaguję



Ostatnio wiele osób pokazuje swoje jednoślady, a skoro mój stary fioletowy rower jest już sprawny :D to również go zaprezentuję . Co prawda nie jest popularnym ostatnio Holendrem, bo jest narodowości niemieckiej :P ale i tak go lubię. Już z 15 lat jest ze mną, a i tak wówczas był używany więc można pokusić sie o nazwanie go oldschoolowym rowerem :) Ubóstwiam go wręcz za jego wyjątkowy kolor, imo fiolet obok różu to najbardziej stereotypowa barwa lat 8o-tych.

Na przejażdżkę założyłem na siebie fioletową koszulkę w kropki Pogo i czarne wąskie spodnie.
Odrazu dementuję głupie stereotypy - kropki nie są na emo, one są esencją oldschoolu :D

Do kompletu jeszcze przydałby sie jakieś Vansiki :P

czwartek, 29 maja 2008

Wystawa malarstwa Stephena Campbella




Jako że bardzo lubię obcować ze Sztuką skorzystałem z okazji i wybrałem się ze znajomymi do toruńskiej galerii 011 na wystawę prac Stephena Campbella. Autor jest z pochodzenia szkotem, (zresztą na wernisażu zjawił sie w tradycyjnym kilcie) wystawił kilkanaście obrazów malowanych przy użyciu farby olejnej, pszczelego wosku, żywicy, olejku cytrusowego i oleju lnianego. Prezentowany cykl obrazów nasi tytuł „In memory of missing trees” przedstawia światło przenikające przez korony drzew. Autor podjął tą tematykę gdyż w Jego rodzinnym kraju nasila się zjawisko wycinania drzew, przez co nieubłaganie maleje ich liczba.

W pracach urzekł mnie swojski klimat, miękka plama barwna i sposób przedstawienia światła, Prace są na wysokim poziomie artystycznym, jednocześnie nie są nazbyt wyniosłe dlatego wydają mi się wręcz stworzone do wystroju wnętrz. z dzika chęcią powiesił bym sobie taki w mieszkaniu.

poniedziałek, 26 maja 2008

ano bylo se u Pepikćków



Ostatnio z racji długo weekendowych wojaży tak się miło złożyło, że miałem okazje wstąpić do czeskiej Pragi. Jako deskorolkowca obrazu pokierowało mnie do Lateńskich Sadów na tzw. Stalina czyli stary pokomunistyczny plac w którego centrum stał pomnik Stalina, z racji obalenia bloku komunistycznego pozostał tylko cokół. Jako że po pierestrojce do europy centralnej dotarła deskorolka, czescy skejci od razu zajęli cały teren, co ciekawe i wyjątkowe - Stalin to jedyne tak duże miejsce pokryte marmurem z którego nie wygania policja, przez co stanowi atrakcję w stopniu wręcz światowym. I tak na placu spotkałem wielu Czechów, Polaków, Łotyszy, Amerykanów. Co mnie wyjątkowo urzekło to mentalność "Pepików", skejci nie wpieprzają się w kolejkę do przeszkody jak to ma miejsce u nas, dla nich weekend to świętość wszyscy odpoczywają, bez żadnych spięć po prostu totalny czill, leżą w parku, popijają piwko, biegają z licznymi psami (mimo to na trawnikach nie leżą żadne defekalia) nie są przeżarci konsumpcjonizmem, 3/4 sklepów w weekend jest zamknięte a otwarte świecą pustkami. Młodzież stylowo ubrana (no, w końcu stolica :P ), faceci nie boją sie nosić toreb, nie ma zjawiska szarych worków ( czyli facet ubrany w bezowa/szara koszulkę i szorty). Architektura miasta urzeka w każdym calu, a panorama miasta z widokiem na mnogośc mostów wręcz zapiera dech :)
Mimo że dopiero co wróciłem, już tęsknie za tym ciekawym miastem :)

A na zdjęciach plac Stalina, i czilloutowy noułslajdzik na jednym z tamtejszych mureczków.